NATALIA MARLIŃSKA
FOTOGRAFIA I FILM

Reportaż ślubny Zuzanny i Cezarego
Warszawa, wrzesień 2025

Zuza i Czarek spontanicznie zorganizowali uroczystość swoich zaślubin w zaledwie kilka miesięcy. Powiedzieli sobie "tak" na łonie natury, w Przystani Zbójna Góra.


W organizacji przyjęcia mogli liczyć na nieocenioną pomoc przyjaciół.





Przez cały dzień towarzyszyła im również ich ukochana sunia o wdzięcznym imieniu Kluska.
Kluska również miała w tym dniu bardzo odpowiedzialne zadanie, ale o tym później...





Przed ceremonią, Czarek usiłował zgadnąć, jak będzie wyglądać suknia ślubna Zuzi. Okazało się, że Para zna się na wylot, bo Jego przewidywania były bardzo trafione.


Tymczasem Dziewczyny rozpoczęły przygotowania od wspólnego toastu.






Unikatowe obrączki z motywem drzewnym idealnie wpasowały się w aurę naturalnego otoczenia.








Młoda Para postanowiła zobaczyć się dopiero w miejscu ceremonii, jednak chcieli również przeżyć intymny moment tuż przed. Zamiast first look'u, postawili na first touch.





Nadszedł kulminacyjny moment – piękna, humanistyczna ceremonia, prowadzona przez ich wspólnego przyjaciela.




Zuzię w ramiona przyszłego męża przekazali rodzice.
Czarek nie krył wzruszenia, gdy usłyszał wiadomość głosową od Zuzii, a następnie ujrzał ją po raz pierwszy w ślubnej sukni.









Życzeniem Pary była ceremonia offline, bez używania telefonów. Dlatego jedynie na samym początku nastąpiła chwila dla reporterów i spontaniczne grupowe zdjęcie.




Następnie, już w pełni uważni, wszyscy skupili się na słuchaniu ekscytującej historii miłosnej Zuzi i Czarka – od pierwszego spotkania, aż po ten wyjątkowy Dzień.











Tego dnia gromki śmiech mieszał się ze łzami wzruszenia.






Po wysłuchaniu poruszającej i pełnej zwrotów akcji historii ich pięknej miłości, nadszedł moment na osobiste przysięgi i deklaracje.









Swoją wielką rolę do wykonania podczas ceremonii miała psinka Kluska. Dumnie przyniosła obrączki.



"... przysięgam Ci niezmiennie być Twoją Osobą, tak jak Ty jesteś moim Człowiekiem."








Ponieważ pierwsze wyznanie miłości między Zuzą i Czarkiem nastąpiło z drobną pomocą tequili, by przypieczętować zawarte małżeństwo, Młoda Para wzniosła toast z gośćmi właśnie tymże trunkiem.








Napięcie było budowane od samego rana, więc już bardzo nie mogli się doczekać, by to zrobi ć...



Gromkie oklaski zwiastowały zakończenie ceremonii, ale najlepsze dopiero przed Nimi...





Bliscy nie mogli się już doczekać, by uściskać Nowożeńców. Rozpoczęły się wzruszające życzenia.






































Zabawę weselną rozpoczął pierwszy taniec, wykonany do piosenki Jesień - Tańcuj.
"Hej Tańcuj z nami tu, podłoga na wióry" okazało się proroczą przepowiednią.










Przyjęcie w duchu Slow Wedding charakteryzuje się tym, że każdy ma możliwość spędzać czas po swojemu, we własnym tempie.


















Nie mogło jednak zabraknąć pamiątkowych fotografii z gośćmi.











Pojawił się również symboliczny gość, który towarzyszył Panu Młodemu.


Wymknęliśmy się na krótką sesję zdjęciową w formie mini pleneru.









Po zmroku, parkiet zapłonął na dobre.



























