NATALIA MARLIŃSKA
FOTOGRAFIA I FILM

Reportaż ślubny Marty i Patryka
Zalesie Górne, sierpień 2025

Marta i Patryk wymarzyli sobie przeżyć swój wyjątkowy dzień blisko natury, w cieniu urokliwego lasu.
Ich rodzina i przyjaciele dzielnie pomagali im w przygotowaniach do weselnego przyjęcia.




Towarzyszyła im również gościni specjalna - ich ukochana, malutka córeczka.
Przygotowania Pary Młodej trwały z dbałością o to, by Patryk przypadkiem nie zobaczył sukni Marty zbyt wcześnie...













Nadszedł ten długo wyczekiwany moment, kiedy Patryk miał nareszcie ujrzeć piękną Martę w tej jedynej, białej sukni...

... ale najpierw, czekała go jeszcze jedna niespodzianka, przygotowana przez Świadka.




Wracając do historii - przyszedł moment na ten magiczny "first look", kiedy czas się na chwilę zatrzymał.





"Bardzo mi się podobasz. Kocham Cię." ~ P.




Zakochani, podekscytowani i wpatrzeni w siebie, wyruszyli do kościoła.




Na miejscu czekali już pierwsi goście...



Przybyła i najważniejsza para tego dnia.



Wybiła godzina 15:00...










... i ta magiczna przysięga.














Ten moment, zapierający dech...






...i spontaniczny, czuły uścisk Taty.
Zdjęcie grupowe to ważna pamiątka, by uhonorować wszystkich obecnych.


Subiektywnie, jeden z moich najulubieńszych momentów reportażu to składanie życzeń.


Emocje towarzyszące tej chwili są nie do podrobienia.






















Po uroczystej ceremonii, czas na celebrację...


Nowożeńców powitał w drzwiach sali zacny komitet powitalny, składający się z ukochanych Babć.
Tradycja została zachowana, a Para Młoda symbolicznie podzieliła się chlebem ze wszystkimi gośćmi.




Patryk przeniósł Martę przez próg, a po czasie przyznał, że to właśnie dokładnie ten moment najbardziej zapadł mu w pamięć tego Dnia.





Po powitalnym toaście, wymknęliśmy się na krótką sesję zdjęciową w cieniu drzew.

Córeczkę Nowożeńców ewidentnie zainteresowały nowe, błyszczące atrybuty jej rodziców.













Pojawiła się również okazja, by wykonać piękne portrety Marty z Mamą.
Przyjęcie toczyło się w spokojnym duchu slow wedding.






Aż nadszedł czas pierwszego tańca. Marta i Patryk otworzyli parkiet romantycznym tańcem do utworu "Nic Dwa Razy" z tekstem poezji Wisławy Szymborskiej.




W trakcie tańca, dołączyła do nich również Klarcia, by rodzinka zatańczyła w komplecie.


Po tej wzruszającej scenie, zabawa rozpoczęła się na dobre.

















Dacie wiarę, że było to wesele bez alkoholu? Uwielbiam ludzi, którzy potrafią się tak fenomenalnie bawić, tylko i wyłącznie dzięki pozytywnym emocjom.









W trakcie wesela, dobrze jest znaleźć moment na oddech i pamiątkowe portrety.








Podczas całego przyjęcia Marty i Patryka czuć było, że jest to bezkompromisowo ich Dzień. Zorganizowali je na swoich własnych zasadach. Dlatego zgodnie z ich marzeniem, na parkiecie pojawiła się... pizza!






Wesele trwało w najlepsze, a ja skupiłam się na wychwytywaniu mikro-momentów, jak między innymi wzruszającego wręczenia Nowożeńcom spersonalizowanego prezentu...






...czasu spędzonego z ukochanymi Dziadkami...



... i głębokich rozmów, w blasku lampionów.






Zwieńczeniem wesela były zabawy oczepinowe...











...a Marta i Patryk, zgodnie ze swoim marzeniem, zakończyli tę niesamowitą noc relaksując się w jacuzzi.






Marto i Patryku, dziękuję Wam za Waszą historię.

