Sesja poślubna Kasi i Kamila | październik 2024 | Warszawa

Spotkaliśmy się nad Wisłą, ponieważ lubią wspólnie przesiadywać nad jej brzegiem, aby podziwiać panoramę miasta z tej perspektywy.
Kasia i Kamil pochodzą ze Śląska, więc naturalnie swój ślub i wesele zorganizowali w swoich rodzinnych stronach. Jednak początek ich małżeństwa przypadł na okres, kiedy wspólnie mieszkali właśnie w stolicy. Dlatego aby uhonorować ten etap ich życia, zapragnęli upamiętnić go w postaci miejskiej sesji poślubnej na tętniących życiem ulicach Warszawy.


Był to chłodny i pochmurny październik, więc Kasia obawiając się niepokojącej prognozy, wzięła ze sobą marynarkę. Jednak tak samo jak w dniu ich ślubu - nagle, nieoczekiwanie pogoda się polepszyła i wyszło przepiękne słońce. Korzystając z okazji, zaznaliśmy więc trochę kąpieli w promieniach słonecznych.








Kontynuowaliśmy nasz spacer, kierując się w stronę Starego Miasta, przystając na moment przy majestatycznym Wiadukcie Markiewicza. Pomoc męża jest nieoceniona, gdy podpinany tren sprawia problemy.




Kamil jest fanem zabytkowych samochodów, dlatego nie mogliśmy przejść obojętnie obok takiego pięknego, napotkanego okazu. Poczucie humoru pary zaowocowało spontaniczną scenką.



Pragnienie dało o sobie znać - jak dobrze, że orzeźwienie można spotkać na każdym rogu.




Przyszedł czas na zmianę lokalizacji, więc "love story" przenieśliśmy do podziemia warszawskiego metra, by prędko dotrzeć do kolejnego punktu na mapie naszej sesji.




Przemierzyliśmy ruchliwe, tętniące życiem ulice centrum miasta, by dotrzeć na metę naszej zdjęciowej trasy. Lokalizacja być może oczywista i oklepana, być może kontrowersyjna przez wątpliwą historyczną reputację tego miejsca... Niemniej, chcąc nie chcąc stała się najbardziej rozpoznawalnym symbolem Warszawy. Dlatego nasza warszawska sesja poślubna miała finał pod... Pałacem Kultury i Nauki.









Po udanej sesji, Kasia i Kamil uprzejmie zaprosili mnie do siebie na kawę, aby się ogrzać i porozmawiać. W końcu był to chłodny październik...
Kasiu i Kamilu, dziękuję za Waszą historię.

